IndeksPortalCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Targ miejski

Go down 
AutorWiadomość
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 37
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Targ miejski   Wto Kwi 14, 2009 9:34 am

Jeden z większych targów w całym Port Royal. Znaleźć tu można przeróżne produkty, od mięsnych, przez ceramikę, aż po najdelikatniejsze materiały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Czw Kwi 16, 2009 8:23 pm

Jeden z problemów Ameerah polegał na tym, że nie umiała nie zwracać na siebie uwagi. Być może to była kwestia jaskrawego ubioru i specyficznego chodu, czegoś, co w nią wrosło w ramach praktyki zawodowej, co stało się jej drugą skórą, przyzwyczajeniem. Może przyczyna tkwiła głębiej, w charakterze - lecz, nie oszukujmy się, pod tym względem panna Smith nie była wyjątkowa, niewiele różniła się od innych dziewcząt z tych wysp, hardych i świadomych siebie. Pozostawmy jej szczególność jaskrawym barwom stroju, mimowolnym ruchom ramion i drgających przy tym gałęziom wytatuowanego drzewa, pnącym się między łopatkami. Kunsztowny tatuaż Ameerah kończył się niemalże na karku, ciemnym akcentem bezlistnej gałęzi, niemal znikającej między pierwszymi kosmykami wysoko spiętych włosów.
Teraz, mimo swojej niezaprzeczalnej - i oczywistej - barwności panna Smith nie miała jednak najmniejszej ochoty na przykuwanie uwagi. Mimowolnie marszczyła brwi, wciąż lekko zmartwiona. Bezwiednie, automatycznie złapała upuszczoną przez jakiegoś mieszkańca portu monetę i ruszyła dalej, torując sobie drogę między ludźmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Targ miejski   Czw Kwi 16, 2009 8:40 pm

Vincent przechadzał się po targu. Tak właściwie nie miał zielonego pojęcia co tu robi. Powinien był siedzieć na tej cholernej Tortudze, a nie włóczyć się późnymi wieczorami po targach w Port Royal – najlepiej strzeżonym mieście na całych Karaibach. Kretyn… A jednak coś zmusiło go do przepłynięcia z wyspy na wyspę i wyjścia z pirackiej tawerny, by po prostu pospacerować. W sumie nie był w stanie tego zrozumieć, jednakże postanowił zignorować te natrętne myśli i zwyczajnie czerpać przyjemność ze spaceru.
Starał się za wszelką cenę wtopić w tłum ludzi powracających do swych domów, jednakże nie było to zbyt proste. Przede wszystkim, szedł w przeciwną stronę, a to już wystarczało, by zwrócić na siebie uwagę. Poza tym, jego strój nieco odstawał od kanonów, obecnie panującej na wyspie mody i mimo jego usilnych starań, wciąż wyglądał jak strój pirata, a to nie wróżyło niczego dobrego. Jednakże, ku jego zdumieniu i niejakiej uldze, nie był jedyną, wyróżniającą się z tłumu osobą. Dziewczyna, którą w tej chwili obserwował zdawała się nie być zbyt zadowoloną z położenia w jakim się znajdowała. Podszedł do niej, lawirując pomiędzy mieszkańcami. Nachylił się nad jej ramieniem i uśmiechnął się lekko do samego siebie.
- Nie uważasz, że nadmiernie wyróżniasz się z tłumu? – zapytał cicho tak, by tylko ona go usłyszała. Ciekawe, czego taka osoba, jak ona tutaj szuka. I to sama. Bardzo go to zainteresowało.
Powrót do góry Go down
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Czw Kwi 16, 2009 8:49 pm

Drgnęła lekko; gałęzie na jej ramionach poruszyły się i zamarły, razem z właścicielką.
- Obawiam się, że masz rację - odparła, patrząc mu w oczy. Mamusia mówiła, że to po tym poznaje się człowieka. Cóż, chyba sama nie opanowała tej trudnej sztuki, skoro związała się z panem Smithem, ale to był temat dobry na sagę rodzinną, nie na portowe dywagacje, gdzie człowiek wręcz potykał się o takie historie. - Ale... to miasto jest tak jaskrawe, że wyróżnianie się w nim stało się wręcz oznaką powszedniości - dodała cicho. Owszem, pozwalała sobie, w myśl wszelkich możliwych zasad moralnych; traktowała obcego człowieka (mężczyznę, o zgrozo) niemal jak znajomego. W pewien sposób może i byli znajomi. Ameerah, mimo swojego pozornego cynizmu, wierzyła chyba w jakąś nić porozumienia, łączącą wszystkich łajdaków tego świata. Braterstwo wilków czy tam wilków morskich, czy cokolwiek, ona sama pewnie skwitowałaby tak patetyczne stwierdzenie pogardliwym uśmieszkiem, ale sens mniej więcej był zachowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Targ miejski   Pią Kwi 17, 2009 5:29 am

Zaśmiał się cicho. Cóż, bardzo często zdarza mu się mieć rację, ale chyba w tym momencie wolałby nie mieć. Cały czas ukradkiem rozglądał się wokoło, żeby zorientować się, czy przypadkiem w tłumie ludzi nie pojawi się mundur, bądź kapelusz Royal Navy. To zdecydowanie nie znaczyłoby niczego dobrego, więc wolał zawczasu żołnierza zobaczyć. Nim już zostanie aresztowany…
- Tak… – mruknął w odpowiedzi na drugą część jej wypowiedzi. – I nie – dodał po chwili namysłu. – Być może ty nie jesteś poszukiwana na wszystkich brytyjskich wyspach i fakt wyróżniania się w tłumie nie przeszkadza ci aż tak, jak mnie – mrugnął do niej porozumiewawczo, po czym znów się cicho zaśmiał. Sam do końca nie widział, co go tak rozbawiło. To, że nic nie wie na temat dziewczyny, z którą rozmawia, czy też to, że w każdej chwili mogą go zamknąć… Wreszcie doszedł do wniosku, że to drugie – on po prostu kochał adrenalinę w każdej postaci.
Interesującym było to, że pomiędzy nimi wytworzyła się jakaś dziwna nić porozumienia. Rozmawiali ze sobą niemal jak starzy znajomi, a przecież widzieli się pierwszy raz w życiu. Być może rzeczywiście istniało coś takiego, jak braterstwo wszystkich łajdaków świata…
Powrót do góry Go down
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Pią Kwi 17, 2009 3:47 pm

Adrenalina adrenaliną, ale zdaniem Ameerah pewnych rzeczy nie należało mówić i tak. Pal licho zaufanie do niej i duchowe powinowactwo wszelkich szumowin - choć przecież Vincent nie mógł mieć pewności, że panna Smith nie wykorzysta właśnie zdobytej informacji przeciwko niemu - ale ludzie wokół nich także mieli uszy, nawet jeśli ten anatomiczny detal rzadko kiedy szedł w parze z rozumem. I, na dokładkę, mówią, że im więcej wiesz, tym dłuższą i bolesną będziesz mieć śmierć...
Toteż Ameerah szybkim, dyskretnym ruchem położyła palec na wargach, sygnalizując potrzebę pewnej dyskrecji.
- Nie powinieneś tu mówić takich rzeczy - stwierdziła cicho, nieco nerwowo rozglądając się na boki. - Choć, pewnie o tym dobrze wiesz, a skoro mimo to mówisz...
...to doskonale wiesz, co ci grozi, i albo cię to bawi, albo ci nie zależy. Albo jedno i drugie. Uśmiechnęła się z pewnym uznaniem - brawura bywała dosyć głupią opcją w pewnych sytuacjach, ale budziła pewien respekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 2:14 pm

Cóż, ten pan był po prostu piratem. Ot. Jednakże słowo ów mówiło tak wiele, iż większość osób po jego usłyszeniu kiwała ze zrozumieniem głową. Piraci po prostu nie zwykli wykazywać się zdrowym rozsądkiem za to byli dumnymi posiadaczami jakiejś takiej głupiej odwagi.
Widząc gest dziewczyny zaśmiał się dosyć głośno, zwracając tym samym na siebie uwagę dwójki mężczyzn, powracających do domu. Skinął na nich, chwytając końca ronda swego kapelusza i uśmiechnął się przy tym ironicznie i tak trochę dziko, co w połączeniu z jego ciemnymi oczami wywołało u przechodniów lekki dreszcz przerażenia i przyspieszenie kroku. Przemknęli oni pospiesznie obok dwójki podejrzanych i zniknęli za zakrętem uliczki.
- Zapewne – wzruszył ramionami, całkowicie lekceważąc jej przestrogę. Jakoś szczęście się go do tej pory trzymało, więc wcale nie obawiał się, iż zostanie pojmany. A nawet jeżeli to jak zwykle uda mu się zwiać i tyle. – Wiem lepiej, niż ci się zdaje – przyznał, mrugając do niej okiem.
Och, z całą pewnością budziła respekt, jednak nie przed nim. Był z nią już tak obyty, że po prostu nie zauważał kiedy zachowywał się dziwnie, bądź nieodpowiednio, jak kto woli przy ludziach, nie należących do jego klasy społecznej. Ot, po prostu rzadko zastanawiał się, jak wypada zachowywać się przy ludziach nie będących piratami.
Powrót do góry Go down
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 3:12 pm

Cóż, piraci cechowali się swoistą nonszalancją wobec życia - i dziką, nieskrępowaną wolnością, którą ludzie tacy jak Ameerah naprawdę podziwiali. Może i stan pogardy wobec zagrożenia często przypłacano długą i bolesną śmiercią, ale to jednak z tego powodu piraci cieszyli się dużo większym szacunkiem, niż zwykli przestępcy. Czego Ame w swojej cichej, dziecięcej naiwności w jakiś sposób zazdrościła.
Obejrzała się pośpiesznie za mężczyznami, którzy zniknęli w zaułku. Chyba po raz pierwszy przyszło jej na myśl, czy aby na pewno dobrze dobiera sobie towarzystwo...
- Wierzę - uśmiechnęła się. - Co nie zmienia faktu, że lepiej, żebyś miał na uwadze obecność przedstawicieli floty. Znacznych przedstawicieli - zaakcentowała przedostatnie słowo. - Chociaż i tak pewnie tego nie zrobisz - stwierdziła z przekonaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 3:39 pm

I ja się jej nie dziwię. Piraci byli osobami, którym skrycie zazdrościli nawet członkowie floty królewskiej, ale co się dziwić – żaden z nich nie mógł pozwolić sobie na taką wolność i swobodę. I prawda była taka, że chyba nie było na świecie szczęśliwszego człowieka od pirata. A należy brać pod uwagę, że większość z nich dobrowolnie obierała taką, a nie inną drogę!
- Raczej nie – odparł jej zgodnie z prawdą. Niby był piratem dosyć zrównoważonym i spokojnym, jednakże nie potrafił wyzbyć się pogardy względem przedstawicieli prawa, a także zmusić do racjonalnej oceny niebezpieczeństwa. Zawsze robił to, co chciał. No, chyba, że udało mu się zaciągnąć na jakiś okręt, a wtedy słuchał się „grzecznie” swego kapitana.
- Jednakże będę miał na uwadze dobro kobiety, która podobnie, jak i ja powinna wystrzegać się konfrontacji z Królewskimi – uśmiechnął się wyłącznie lewym kącikiem ust i skłonił się przed nią lekko.
Oczywiście, jesteśmy piratami, ale nadal mamy jakiś tam szacunek do kobiet. Co prawda pewni być nie możemy, czy ta tutaj na taki szacunek zasługuje, jednakże trzeba brać pod uwagę również solidarność pomiędzy członkami nizin społecznych. Ci powinni się wspierać i tak dalej…
- Dlatego też postaram się być nieco uważniejszy i nie narażać cię na zbędne niebezpieczeństwo – powiedział całkowicie poważnie i wtedy zdał sobie z czegoś sprawę. Uśmiechnął się szeroko i klepnął w teatralnym geście w czoło.- Wybacz mi, señorita, moje niedopatrzenie! Jakże mogłem zapomnieć o przedstawieniu się tak zacnej przedstawicielce płci pięknej! – Tak, tak – jesteśmy dobrymi aktorami, co by w razie niebezpieczeństwa poradzić sobie odpowiednio. – Vincent Ramírez – pirat na urlopie – zaśmiał się z własnego żartu, po czym znów przed nią skłonił, zdejmując kapelusz z głowy i przykładając go do swej piersi. Wyprostował się po chwili i włożył go z powrotem na swoją łepetynę, uśmiechając się do dziewczyny łobuzersko.
Powrót do góry Go down
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 3:53 pm

- De nada, señor - odparła ze śmiechem, płynnie wtrącając hiszpański zwrot. - Ameerah Smith. - Kto jak kto, ale ona nie była godna żadnego szacunku; chyba że tego nieco dzikiego, pierwotnego szacunku, jakim darzy się kogoś, kto mimo młodego wieku zdołał przeżyć na ulicy, i to z całkiem niezłym rezultatem. Teatralne, nieco przerysowane zachowanie Vincenta szczerze ją bawiło; wprowadzało element czegoś pogodnego do wcale nie tak łatwego życia na Jamajce. - I nie mówiłam tego, by w jakikolwiek sposób cię zmitygować - dorzuciła już nieco poważniejszym tonem. - Potraktuj to, proszę, jako przyjazne ostrzeżenie. - Uśmiechnęła się, choć teraz był to czujny, chłodny uśmiech. Miała swoje przypuszczenia na temat tego, co się działo na wyspie, i nie cieszyły jej one wcale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 4:20 pm

Vincent skinął lekko głową na znak, iż przyjął do wiadomości jej imię i nazwisko. Zastanowił się przez chwilę, miał dziwne wrażenie, że kiedyś się już z nim spotkał, jednakże znał tylu ludzi i był w tylu miejscach, że mógł być to zwykły zbieg okoliczności – Smithów przecież na świecie niczym Królewskich!
Co do tego szacunku, pirat ów nie zwykł jakoś szczególnie szanować kogokolwiek, jednakże nie potrafił przejść obojętnie wobec jakiejkolwiek kobiety – czy to córki gubernatora, piratki, czy też zwykłej portowej dziwki. Kobieta to kobieta i tyle.
- W takim razie, dziękuję ci za nie bardzo, jednakże twa troska jest zbędna – radzę sobie doskonale – zapewnił ją, wciąż uśmiechając się przyjaźnie. – Zresztą, skoro nadal przede mną stoi to znak, że i ty całkiem nieźle sobie radzisz – pokiwał głową z aprobatą i splótł ręce na klatce piersiowej.
On przypuszczenia także miał, dlatego też wolał siedzieć na bezpiecznej Tortudze. Jednakże, nawet tak spokojny pirat, jak on nie jest w stanie zbyt długo wysiedzieć w jednym miejscu, dlatego to postanowił wybrać się w odwiedziny do Królewskich.
W tej samej chwili, gdy o nich pomyślał, dwójka wychynęła zza rogu bocznej uliczki. Mężczyzna zaklął cicho, acz niezwykle szpetnie pod nosem i uskoczył w bok, ciągnąc za sobą dziewczynę. Wpadł czym prędzej za jeden ze straganów i kucnął za nim, wciąż trzymając mocno Ameerah za przegub. Drugą rękę zacisnął na swej szpadzie, gotów jej użyć, gdyby to było konieczne.
Powrót do góry Go down
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 4:29 pm

Ameerah szybko złapała równowagę i znieruchomiała niemal zupełnie. Czegoś ją w końcu Port Royale nauczyło. Teraz przypominała raczej czujne zwierzę, szykujące się do ataku. Poruszyła ręką, dając Vincentowi znak, żeby ją wypuścił. Wolną dłonią sięgnęła po długi nóż, jednym płynnym ruchem układając go wzdłuż przedramienia. Nie odezwała się ani słowem, nie pisnęła nawet; zdawało się też, że stara się oddychać jak najciszej. Miała skrytą nadzieję, że nie trzeba będzie odwoływać się do przemocy. Lecz, jak wiadomo, nadzieja była matką głupich...
Obserwowała uważnie okolicę i nasłuchiwała w skupieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 6:51 pm

Poczuł, że dziewczyna próbuje wyciągnąć swoją dłoń z jego, dlatego też puścił ją natychmiastowo. Uniósł się lekko ku górze, by sprawdzić, czy żołnierze już się wynieśli z placyku. Ku ich nieszczęściu właśnie zatrzymali się i poczęli rozmawiać wesoło na temat ostatniej wizyty w jednej z karczm. Vincent prychnął cicho pod nosem. To się robiło zwyczajnie śmieszne. Królewscy! Też coś!
- Kiedy dam ci znak, pobiegniesz w kierunku tamtej uliczki – szepnął wprost do jej ucha, wskazując czubkiem głowy kierunek, w którym miałaby pobiec. Obszedł ją dookoła i zatrzymał się na brzegu straganu. – Miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – mrugnął do niej, po czym gwizdnął głośno i wysunął się zza niego.
- Witam panów serdecznie! – rozłożył ręce na boki w geście powitania i uśmiechnął się radośnie. Kiedy mężczyźni spojrzeli na niego machnął lekko ręką w kierunku dziewczyny, a sam przesunął się bliżej nich.
- Jak tam mija wam wieczór? – zapytał, jak gdyby byli jego starymi, dobrymi znajomymi, opierając się o najbliższy nich stragan i zaczął bawić się niewielkim nożem, który niewiadomo jak i kiedy znalazł się w jego ręce, skupiając tym samym całą ich uwagę na swojej osobie. Miał cichą nadzieję, że dziewczynie uda się udać. Kiedy tylko ona zniknie z pola ich widzenia, on sam szybko rozprawi się z tą dwójką, po czym zwieje do portu. Cóż, jak widać nadszedł najwyższy czas, by przenieść się z powrotem na Tortugę…
Powrót do góry Go down
Ameerah Smith

avatar

Liczba postów : 52
Wiek : 28
Miejsce urodzenia : Tobago
Profesja : *cheeky*
Broń : wszystko, co nielegalne.

PisanieTemat: Re: Targ miejski   Nie Kwi 19, 2009 6:58 pm

Skinęła głową i posłusznie pobiegła we wskazanym kierunku. Nie odwracała się za siebie; nawet tam nie patrzyła. W chwili, w której odbiegła, kłopoty Vincenta przestały być jej kłopotami. Zresztą, miała swoje zmartwienia, czyż nie?
Całkiem sporo własnych zmartwień.
Znikła w którymś zaułku, postanawiając już nigdzie się nie szlajać. Dziwne wydarzenia bardzo ją lubiły, jak widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Targ miejski   

Powrót do góry Go down
 
Targ miejski
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Miejski park
» Targ uliczny na Portobello Road
» Targ
» Bazar Miejski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Piraci z Karaibów PBF :: York Street-
Skocz do: