IndeksPortalCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lada barowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Audrey Boltimore

avatar

Liczba postów : 9

PisanieTemat: Lada barowa   Nie Kwi 18, 2010 11:52 pm

Lada barowa w Schwindlerze nie wygląda najgorzej. Gdzieniegdzie co prawda dobrały się do niej termity, ale pracownicy dzielni zatkali dziury jakąś ciągnącą się szarą masą. Nie to jednak rzuca się w oczy, tylko barmanka. Za lada krząta się ogromna mocno umalowana kobieta, wyjątkowo hojnie obdarzona przez nature ale chyba mniej przez pracodawce bo ubranie również ma wyjątkowo skąpe. Za barem znajduje się kilka beczek, kredens z kuflami i drzwi na zaplecze z przekreślonym ludzikiem...co chyba ma oznaczać zakaz wchodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Audrey Boltimore

avatar

Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Kwi 19, 2010 12:07 am

Przy ladzie barowej siedziała wysoka dziewczyna o jasnych lekko kręconych włosach. W dłoni trzymała kufel a druga podpierała czoło. Nie wyglądała na zadowoloną z życia. Podobnie zresztą jak biuściasta barmanka wyskubująca z lady barowej wystające drzazgi. Oprócz niej w knajpie leżało kilku nieprzytomnych marynarzy z których nijaki był użytek. Nie dość, że szpecili podłogę knajpy to jeszcze nie wydawali pieniędzy. Panna Audrey stuknęła kilka razy kuflem o blat lady i odezwała się rozżalonym glosem do barmanki.
- Mówię Ci Perry jak tak dalej pójdzie to zbankrutuje. Wykończę się, potrzebuje gwaru, szału, działania! - barmanka burknęła w odpowiedzi nie zaszczycając dziewczyny słowem - Nic się nie dzieje całe miasto jakby umarło! Nie dość, ze knajpa nie prosperuje to jeszcze nie mam zleceń! - żaliła się. Przechyliła kufel do ust. Cienka strużka alkoholu polała jej się po brodzie. - Nie ma pieniędzy- przerwała by nabrać powietrza i kontynuowała - i do tego żadnych przystojnych oficerów - czknęła - cholerne Port Royal! - warknęła uderzając dłonią w ladę. Barmanka ponownie wydała z siebie pomruk, tym razem potakujący. Audrey uderzyła głową w bar. Ostatnie dni należały do zmarnowanych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Wto Kwi 27, 2010 10:54 pm

Zastanawiające, jak wiele osób miało zdanie identyczne, jak ona sama.
Przekraczając próg "Szwindlera" usłyszała głos jakiejś dzieweczki i zaciekawiły ją wielce jej słowa. Widocznie nie tylko pani kapitan zauważyła, że Port Royal schodzi na psy. Ba! cały świat schodzi na psy i wszyscy zdają się to ignorować.
Poprawiła pas z bronią i rozsiadła się wygodnie przy barze, zdejmując swój kapelusz i kładąc go na stole, wraz z brudną kartką papieru, potarganą u góry, w miejscu, w którym do niedawna znajdował się gwóźdź.
- Święta racja, niño* - mruknęła, przeczesując swoje długie, wściekle rude loki, niemal zupełnie sztywne od soli morskiej - Port Royal już nie jest takie samo, jak było niegdyś - dodała, przeciągając się i wyciągając z sakiewki przy pasie monetę, którą rzuciła na blat - rumu! - Westchnęła ciężko, spoglądając na jasnowłosą.
Rozwinęła papier, przybijając go do blatu własnym nożem i zaklęła szpetnie.
- W dodatku na tej rycinie wyglądam grubo i staro - prychnęła, odchylając się na krześle i ziewając przeciągle.

*dziecinko/mała

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje


Ostatnio zmieniony przez Marica Daffodil dnia Pon Maj 10, 2010 8:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 34
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 5:16 pm

Wysoki jegomość pojawił się w okolicach baru. Ubrany był w szarą poszarpaną koszulę, której rękawy były podwinięte do łokci, przez co odsłaniały sporą ilość tatuaży. U boku jego tkwiła szabla, która już swoje przeszła, spora ilość szerb w ostrzu. Ogólnie mężczyzna był dosyć przystojny, lecz niestety zaniedbany i to odstraszało sporą ilość ludzi. Gdyby tylko miał trochę pieniędzy, a nie dwie, czy trzy monety, które nijak mu nie pomogą. Przecież podróż z Tortugi tutaj musiał odbyć pod pokładem i to w dodatku musiał przemknąć się bokiem, a mężczyźnie, który ma ponad 190 cm wzrostu łatwo nie jest. Po obejrzeniu Tawerny James wkroczył do tego przybytku. Spojrzał na hojnie obdarzoną karczmarkę i zasiadł na stołku, przy okazji jeszcze zaopiekował się jakimś bezpańskim piwem, które zostawił jakiś podpity facet.
- Witam. - Powiedział pirat patrząc na kobietę. Uśmiechnął się lekko. Mężczyzna jak zwykle w takich sytuacjach patrzył wprost w dekolt biuściastej pani. - W okolicy krążą jakieś pogłoski, że kręci się tu jakiś duży statek. Anima Vilis? Czy nie poszukuje on aby załogi? Pomożesz Kochanie? - Zwrot grzecznościowy w stronę karczmarki nie zaszkodzi. W tej chwili chwycił jej dłoń i ucałował ją delikatnie. Przeniósł wzrok na jej oczy. Temu uśmiechowi nie mogła odmówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 8:19 pm

Marica nie należało do osób, które wdają się w rozmowy z przypadkowymi ludźmi, jeśli wcześnie nie wybadały, kim ci przypadkowi ludzie są. Choć z drugiej strony, biorąc pod uwagę fakt, jak dobrze w tej chwili była uzbrojona no i to, że okrzyknięto ją przed dwoma dniami najgroźniejszym piratem na całych Karaibach naprawdę działało na jej korzyść. Bo któż by chciał zadzierać z kimś, kto ma przeciw sobie całą angielską flotę? A zarazem jest naprawdę niebezpieczną osobą, lubiącą pastwić się nad tymi, którzy jeszcze nic nie zawinili.
Spojrzała z ukosa na mężczyznę i uśmiechnęła się wyjątkowo paskudnie. Może i był przystojny, ale w tej chwili liczyły się wyłącznie jego słowa. Odwróciła się w jego stronę, zakładając na głowę swój kapitański kapelusz i wyprostowała się, eksponując swój piękny biust.
- Wspomniałeś nazwę pewnego statku, czy dobrze słyszałam? - zapytała, zbliżając się do niego. - Nie było to mądre, zważywszy na fakt, że wszędzie można spotkać Królewskich. - Dodała nieco ciszej, a potem postanowiła poczekać na jego odpowiedź.
Ciekawa była, czy ją rozpozna i skojarzy ze statkiem, którym się zainteresował. Bo nie lubiła mieć do czynienia z ludźmi, którzy nie wiedzieli, kim jest. To było co najmniej uwłaczające...

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 34
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 8:31 pm

Ravenhood akurat nie kojarzył ludzi ze statkami. Zresztą jakoś mało go interesowali inni piraci. Uważał samego siebie za pępek świata. Lecz odkąd jego załoga wyrzuciła go to musiał trochę spokornieć, żeby dostać jakąkolwiek pozycję na statku. Oczywiście nie zadowolił by się pozycją majtka. W końcu nie po to od narodzin żeglował na statkach, żeby teraz szorować pokład, oj nie.
- Mimo, że nie widać po mnie specjalnego szczęścia, to jednak potrafię sobie poradzić w każdym miejscu. I wierzę, że piraci do których chcę dołączyć też sobie poradzą z Królewskimi. Bo w końcu nie każdy statek może mieć Jamesa Ravenhooda. - Tu lekko się uśmiechnął pokazując kilka złotych koronek. Może na morzach Singapuru ktoś o nim słyszał, chociaż tu pewnie o jego nielojalnej załodze też wiadomo. Wyrzucić człowieka za burtę podczas snu... Bestialstwo...
To było lekkomyślne przedstawiać się tutaj, bo ten kto słyszał jego imię, to zapewne też słyszał, że zamierza przyłączyć się do załogi. Nawet zważając na to, że nie ma tu akurat żadnych wrogów. Większość jest na Tortudze lub w Singapurze.
- Tak, dobrze panna słyszała, panno... - Urwał i spojrzał na jej biust. - ...doprowadzająca mój wzrok o obłęd. - Dokończył wprawnie nie domagając się usłyszenia jej nazwiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 8:50 pm

Cóż, w przypadku Marici lepiej było być pokornym, na tyle, na ile pozwalało samo miano pirata. Takich, którzy odważyli by się jej postawić czekał z całą pewnością niezbyt przyjemny koniec - pod kilem jej statku...
Ona żeglowała jeszcze nim się urodziła. To znaczy - przyszła na świat właśnie na statku swego ojca, więc bez wątpienia miała staż nieco dłuższy, niźli on. No i nie na darmo nazywana była największą wyjadaczką na Karaibach! Chyba tylko stary Jackie mógł się z nią równać, choć ostatnimi czasy bez wątpienia nieco przycichł. Ciekawe, co też Sparrow porabiał...
Zmierzyła go niezbyt przychylnym spojrzeniem. Jeśli naprawdę chciał przynależeć do załogi Animy Vilis powinien wiele się jeszcze nauczyć, jeżeli nie zamierzał skończyć u Turnera w luku. Bo ona z wielką chęcią by go tam wysłała. W końcu przystojni panowie zawsze podobali się Williamowi. Zaśmiała się cicho pod nosem i podparła pod boki.
- Bez wątpienia - mruknęła, nie precyzując swej wypowiedzi w jakikolwiek sposób.
Mogła ona równie dobrze dotyczyć pierwszej części jego wypowiedzi, bądź też drugiej.
Odrzuciła swe wściekle rude włosy na plecy i odchrząknęła cicho. Zaczynał jej działać na nerwy i sama nie bardzo wiedziała, czy to mu pomoże, czy też zaszkodzi. Póki co zamierzała zabawić się jego kosztem.
Szybkim, wprawnym ruchem zwinęła z lady list gończy ze swoją podobizną i zmięła go w ręce, rzucając za plecy, by nie mógł przyjrzeć się rysunkowi (choć przecież w barze znaleźć można było jeszcze co najmniej trzy takie listy!).
- Słyszałam, że kapitan tego statku jest wredną suką, która naprawdę dobrze selekcjonuje kandydatów do swej przyszłej załogi - mruknęła niby od niechcenia.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 34
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 8:59 pm

- Kobieta jest kapitanem tego statku? - Zapytał otwierając szeroko oczy. Nie wiedział czy to dobrze zwiastuje czy nie. Wprawdzie mówiono, że kobieta na morzu to jest przekleństwo, ale kto się tego słuchał. Choć dziwne było dla niego, że właśnie kobieta może być jego przełożoną. Ale cóż. Skoro ta łajba jeszcze nie zatonęła, to...można pomóc jej zatonąć. Chciałoby się powiedzieć, ale nie. James musi się trochę wzbogacić, żeby odzyskać swój statek, tylko trzeba zmienić nazwę "Bzykająca dziwka" jest może łatwą do zapamiętania, ale chyba nie wzbudza zbytnio powagi...
- Wredna suka? - On już spotkał w swoim życiu dużo wrednych suk, ale jakoś żadna nie była Kapitanem Statku. - Nie oprze się urokowi Jamesa Ravenhooda. - Mruknął wyciągając szablę i przeglądając się w swoim odbiciu. Jednak szybko ją schował. Rozpiął trzy pierwsze guziki swojej koszuli. Teraz tutaj było naprawdę gorąco.
- A tak w ogóle to co tu porabiasz Kochana? - Zapytał spoglądając rudowłosej prosto w oczy. James popił łyk tego bezpańskiego piwa, po czym przełknął. Nie było to za dobre, ale cóż. Piło się i gorsze trunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 9:10 pm

Ta kobieta kapitan była jednym z najlepszych kapitanów, jakich świat widział. Była też skromna, należy dodać. Przez duże "s"!
- Owszem. I mówią, że nikt nie może się jej równać - mruknęła.
No, widzicie jaka skromniutka? Ale z drugiej strony - to nie było wyłącznie jej zdanie. Fakt, że posiada jedną, niezmienną załogę od kilku lat (plus-minus kilku, którzy za bardzo się wychylali) chyba działa na jej korzyść, czyż nie? W dodatku Królewscy nie mogą sobie z nią dać rady mimo że jest tylko kobietą. Ale przecież Lumbre to nie byle kto!
- Nie byłabym taka pewna - westchnęła, przysuwając się bliżej niego - znam ją osobiście i nie wiem, czy jesteś w jej typie - dodała, przesuwając palcem po jego ustach.
Gorąco? Och, jak dla niej to było zabawnie, ale gorąco jeszcze nie. Zbyt pusto było w tym lokalu, by jej mogło zrobić się gorąco.
- W ogóle, czy w tej chwili? - zapytała, uśmiechając się zawadiacko. - Bo w tej chwili cię uwodzę. - Stwierdziła otwarcie, przesuwając dłoń na jego klatkę piersiową.
Gdzieś tam stał jej rum, bez wątpienia lepszy, niż to zatęchłe piwo, ale nie zamierzała mu go proponować. Przede wszystkim - nie zamierzała się w tej chwili od niego odsuwać. Za bardzo spodobała jej się ta gra, ale...
Do lokalu weszła dwójka umundurowanych mężczyzn. Marica syknęła cicho i spróbowała stać się mniejszą, niż była w rzeczywistości. Przyciągnęła do siebie mężczyznę i zaczęła całować namiętnie, ukrywając równocześnie swoje włosy pod kapeluszem - niewiele piratek mogło się pochwalić takim kolorem.
- Poszukujemy niejakiej Marici Daffodil, znanej jako 'Lumbre' - odezwał się jeden z Królewskich, stając przy barze - może była tu dzisiaj?
Dziewczyna odsunęła się nieco, spoglądając na barmankę. Skinęła na nią, by nic nie mówiła i wskazała na pistolet przy pasie. Kobieta zaprzeczyła, a mężczyźni wyszli, rozglądając się po lokalu, jednak ona wciąż skrywała się za nowo poznanym mężczyzną.
- Przez tych cholernych Królewskich kiedyś zajdę na zawał - stwierdziła krótko.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 34
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 9:25 pm

- Nikt nie może się jej równać, powiadasz? - James lekko się uśmiechnął. I w duchu dodał: Ciekawe czy w łóżku też nikt się z nią nie może równać. Jak każdy facet on był świntuchem i takie myśli były na porządku dziennym. - Chciałbym się o tym przekonać. - Powiedział, po czym jego twarz rozświetlił lekki uśmieszek diabełka. I od razu widać, że ona będzie miała inny kontekst, a on też.
Na widok jej uwodzenia jego uśmiech się jeszcze poszerzył. No można powiedzieć, że sama jego obecność i już się kobieta klei. Ahh... Nigdy nie odpocznie od pięknych kobiet, ale cóż. Takie uroki pirackiego playboya. Chociaż ostatnio za swoje zbyt niskie wyrafinowanie i teksty typu "Chodź na sianko zrobimy bzykanko" dostał wiele razy po mordzie. Dlatego lepiej nie praktykować mowy potocznej w obliczu kobiet, które mają ręce. Czyli jakieś 95%, bo jakiś odsetek może być przecież trędowaty lub bez rąk. Tak czy siak, on jednak preferował kobiety, które mają wszystko na wyposażeniu podstawowym.
- Ja jestem w typie każdej kobiety, uwierz mi maleńka. Choćby na swoim przykładzie. - Powiedział, po czym się roześmiał. - Uwodzisz mnie? Nawet Ci to wychodzi. - Chociaż pewnie po jakimś mocniejszym alkoholu rudowłosa miała by jeszcze większe szanse na powodzenie.
No i w tej chwili przyciągnęła go do siebie i pocałowała go. Można powiedzieć, że był w szoku. Owszem, jakoś nigdy nie spodziewał się, że po tam krótkim spotkaniu dostanie tak szybko buziaka. Prawie spadł z krzesła, więc nie trzeba mówić więcej.
- Szybka jesteś Złotko... - Zaśmiał się po czym spoważniał. - Królewscy? I Ty się nimi przejmujesz? - Podniósł lekko brew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 9:40 pm

Znów się zaśmiała. Doskonale wyczuwała podtekst tych słów. Cóż, gdyby nie był takim ignorantem i sprawdził teren, nim się na niego wepchnął, wiedziałby z kim ma do czynienia. A gdyby popytał na Tortudze, w Singapurze, czy Nassau (bądź wielu, wielu innych miejscach) dowiedziałby się, że jest gorsza niż niejeden facet, a jej łóżkowe podboje równają się, albo i nawet przewyższają ilość wygranych bitew morskich. Była naprawdę podłą zołzą i w dodatku świetnym kapitanem i niewielu było takich, którzy odważyli by się zaprzeczyć.
Jeśli zaś chodzi o kolokwialne teksty, jej akurat wcale one nie przeszkadzały. Może dlatego, że sama stosowała mowę potoczną częściej, niźli tą właściwą kobiecie w jej wieku. Ale przecież była piratem! Na litość, czy miałaby przejmować się faktem, że klnie gorzej niż szewc i pieprzy się gdzie popadnie, choćby to miało być na oczach ludzi?
- Wątpliwe - mruknęła tylko, postanawiając się już z nim nie kłócić.
Kiedy Królewscy opuścili lokal odsunęła się od niego natychmiastowo i podeszła na chwilę do baru, zabierając od kobiety kolejny list gończy. Wróciła do niego, pocierając brodę, ze zmarszczonymi brwiami, widocznie pochłonięta w swoich myślach.
- Szybsza niż ci się zdaje. - prychnęła tylko, machnąwszy lekceważąco ręką.
Spojrzała na niego, wzdychając ciężko i podała mu kartkę papieru.
- To jest ponad moje siły - warknęła - pchasz się na mój teren, chcesz się zaciągnąć na mój okręt, a nawet nie wiesz, kto jest jego kapitanem? No i w dodatku musisz być zupełnie ślepy, jeżeli nie zauważyłeś choćby jednego listu gończego z moją podobizną! - wyrzuciła z siebie pospiesznie, uśmiechnęła się jednak po chwili. - Ale jesteś odważny. Głupio odważny, należy dodać, ale można to wykorzystać. - Jej uśmiech poszerzył się nieznacznie.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 34
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 9:51 pm

Już postanowił nie komentować niczego, tak jak ona. Jedynie ostatnie stwierdzenie trochę wybiło go z tropu. Złapał list gończy i spojrzał na podobiznę, a potem na kobietę. I tak chyba z pięć razy, aż w końcu.
- Marica Daffodil. Wiedziałem, że mnie ktoś tu w wała robi. - Powiedział ze spokojem. Ale ten tekst był można powiedzieć zabójczo śmieszny w jego ustach i w dodatku wypowiedziany z dziecięcym wdziękiem. - No cóż...
- Ale ja na Twoim miejscu bym do nich poszedł. Ten kto to rysował jest kompletnie bez oczu. Narysował Cię tu jak jakąś zwykłą lalę, nie uchwycił Twoich subtelnych rysów twarzy. - Stwierdził z lekkim uczuciem. - Ale jeżeli jesteś kapitanem statku Anima Vilis. To melduję się w gotowości kapitan Daffodil. - Powiedział przykładając palec do czoła, udając salutowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pon Maj 10, 2010 9:58 pm

I dobrze, że nie komentował, bo mógłby się pogrążyć bardziej, niźli to było w ogóle możliwe. Zresztą, już w tej chwili nie był na najlepszej pozycji, biorąc pod uwagę fakt, że panowie Royal Navy nieco wyprowadzili ją z równowagi, ale cóż - zawsze mogłoby być gorzej, więc nie było czym się martwić. Jeszcze nie wyjęła pistoletu zza pasa...
Przewróciła oczami i sięgnęła po swój rum, wypijając go duszkiem.
- Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że to ty sobie ze mnie żartujesz, ale może lepiej do tego nie wracać - mruknęła.
W sumie wolałaby, gdyby cały czas sobie z nią pogrywał, niźli naprawdę nie miał pojęcia kim jest. To było... uwłaczające.
- Już podcięłam gardło rysownikowi - stwierdziła krótko, wzruszając ramionami i wyglądając niczym wcielenie niewinności.
Naprawdę, gdyby wszędzie nie były porozwieszane listy gończe z jej podobizną ktoś mógłby uznać ją za grzeczną panienkę. Choć w sumie to raczej było to dość wątpliwym...
- Zobaczymy ile jesteś wart - mruknęła, przyglądając mu się uważnie - mam pokój pod Wesołym Rogerem... - mruknęła, znów się do niego przysuwając.
Tak, w końcu było coś o tej selekcji, czyż nie...?
Ruszyła przed siebie, rzucając na ladę monetę i skinęła na niego, dając mu do zrozumienia, by z nią wyszedł. No i poszli.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
Audrey Boltimore

avatar

Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Lada barowa   Pią Lip 30, 2010 10:19 pm

Westchnęła zmęczona. Rozejrzała się po barze ze swojej bezpiecznej pozycji przy ladzie barowej. Perry zajmowała się łataniem nowo powstałej dziury w blacie, wyraźnie niezadowolona z tego zajęcia. Przy okazji chowając pieniądz rzucony na ladę w obszernym staniku. Audrey założyła nogę na nogę wychylając resztę piwa z kufla jednym haustem. No żeby chociaż jakaś mała burda... a tu nic. Cisza i spokój. - Cholerka - warknęła bardziej sama do siebie, akcentując swoje niezadowolenie ostatnimi wydarzeniami. Odstawiła kufel na bar z głośnym stukotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lada barowa   

Powrót do góry Go down
 
Lada barowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Piraci z Karaibów PBF :: Lime Street :: Knajpa 'Schwindler'-
Skocz do: