IndeksPortalCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój na samym końcu

Go down 
AutorWiadomość
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 37
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Pokój na samym końcu   Pon Maj 10, 2010 9:58 pm

Małe pomieszczenie, wyposażone w jedno łoże i szafę. Znajduje się tutaj jedno okno, przez które słońce wpada tylko o wczesnych godzinach rannych. Jeśli chcesz go wynająć, zgłoś się do właściciela.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Pon Maj 10, 2010 10:04 pm

Weszli razem do nowego miejsca. Hmmm... Czyżby zamierzała coś zrobić? James wolał nic nie mówić, tylko po prostu poczekać na rozwój sytuacji, jakoś nie wiedział co zrobić. Znaczy no oczywiście domyślał się o co jej chodzi. Czyżby przeleciała każdego członka swojej załogi? No to może być kuszące. Nigdy nie wyobrażał sobie, że tak może wyglądać rozmowa kwalifikacyjna, no chyba, że w burdelu. Ale on się do burdelu nie wybierał. Chociaż seks o każdej porze dnia. Kuszące, ale chyba nie dla niego. Musi być czas na odpoczynek, zresztą piractwo jest chyba bardziej dochodowe i więcej fantazji ma.
Mężczyzna rozejrzał się po pomieszczeniu. Niby było skromne, a jednak miało lepsze warunki niż te, w których był dotychczas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 37
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Pon Maj 10, 2010 10:11 pm

Nie, nie przeleciała każdego. Nie sypiała z majtkami. Nawet bosman mógł tylko o niej pomarzyć. Jednakowoż, jeżeli dostrzegła w kimś potencjał - jak było w przypadku jej pierwszego oficera - po prostu łączyła przyjemne z pożytecznym. Przecież zdarzało się, że rejs trwał długie tygodnie, a czasem i miesiące, a ona, cóż, była młodą kobietą, w dodatku piratką, która potrzebowała pewnych... uciech i już.
Zamknęła za nimi drzwi i podeszła do miski z wodą, przemywając twarz.
- Rozgość się - powiedziała niemal życzliwie i odpięła swój pas.
Broń wylądowała na stoliku, a tuż obok niej znalazł się jej piracki kapelusz. Zbliżając się do niego rozwiązywała równocześnie swój gorset i wpatrywała się w niego z zainteresowaniem.
- Nie każdego dopuszczam tak blisko, ale nie myśl sobie, że jesteś wart więcej, niż inni. Jednakowoż, twoja odwaga plasuje cię na wyższej pozycji. Którą otrzymasz, jeśli mi się spodobasz - mruknęła, przesuwając palcem po jego policzku i wyminęła go, siadając na łóżku.
Odrzuciła gorset na bok i rozpięła kilka górnych guzików koszuli, odsłaniając dość dużo. Zdjęła buty, podciągając spódnicę wysoko na uda, po czym ułożyła się wygodniej, obserwując go z zaciekawieniem.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Wto Maj 11, 2010 10:54 am

James rozpiął swoją koszulę i zrzucił ją na podłogę. Port Royal był dosyć gorącym miastem. W ten sposób ukazał kobiecie swoją umięśnioną klatkę piersiową pokrytą bliznami i tatuażami. Pirat uważał, że inwestycja w tatuaże jest opłacalna, bo nikt mu ich nie zabierze. W sumie gdyby tylko chciał mógłby właśnie swoim ciałem zarabiać na życie, w końcu przecież jest mnóstwo dam, które chętnie przespały by się z piratem. Choć inne pewnie bałyby się, że zostaną przyłapane. W każdym razie jego teraźniejsza profesja mu pasuje i nie zamierza jej zmieniać.
- Otrzymam, jeśli Ci się spobam... - Powtórzył, spojrzał nieco niewyraźnym wzrokiem, ale po chwili się otrząsnął. Nie wydawało mu się, że jego doświadczenie łóżkowe przyda się w zdobyciu posady. Ale jak to się mawia, nie takie rzeczy się robiło.
Dość już gadania, trzeba się zająć kobietą, bo tej niewiaście wyraźnie brakuje czułości i męskiej ręki. Mężczyzna odpiął swój pas i położył szablę na podłodze, to samo zrobił z pistoletem. Podszedł do niej i po chwili bez cienia wątpliwości zaczął obdarzać jej dekolt malutkimi pocałunkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 37
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Wto Maj 11, 2010 12:55 pm

Przyjrzała się jego tatuażom z mieszaniną rozbawienia i podziwu. Ona sama posiadała niewielki tatuaż na wewnętrznej stronie lewego przegubu, który ściśle łączył się z jej przeszłością i nazwiskiem. Nawet, jeśli ktoś nie wiedział z kim ma do czynienia, rozpoznawał ją właśnie po tych trzech niewielkich kwiatuszkach. Jej matka miała niegdyś taki naszyjnik, który otrzymała od ojca. Marica w ten sposób chciała pokazać związek ze swoją zmarłą rodziną.
Jeśli, zaś, chodzi o to sypianie z piratami, to Lumbre nie była pewna, czy jakakolwiek kobieta z dobrego domu by na to przystała. Biorąc pod uwagę fakt, że jej "znajomi" nie zwykli myć się zbyt często, czy też golić. Długie rejsy nie sprzyjały higienie, jak i brak pieniędzy, dlatego też raczej nie zgodziłyby się na taki układ nie ze względu na możliwość przyłapania (adrenalina to akurat chyba była mile widziana w ich nudnym, idealnym życiu), ale właśnie ze względu na brak higieny, który Marice akurat nie przeszkadzał...
Czułości to jej akurat najmniej brakowało. Nie tego szukała w swoim życiu. Ale męskiej ręki... Och tak, tego prędzej. Odkąd Ian zniknął po tym, jak przybili do lądu zaczynała się trochę nudzić. A nie przywykła do braku mężczyzny przy boku.
Wplotła palce w jego włosy i przyciągnęła jego usta do swoich ust, obdarzając je namiętnym pocałunkiem. Zdjęła z siebie własną koszulę, przylegając nagą piersią do jego torsu. Na bieliznę nie warto przecież wydawać pieniędzy...

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Wto Maj 11, 2010 1:41 pm

No nie można powiedzieć, że to mu się nie podobało, był w bardzo dobrej pozycji. Wkupić w łaski Pani Kapitan w taki sposób. No nie może być lepiej. W dodatku Marica sama dąży do "połączenia". Cóż, James pod jakimś względem był dżentelmen i nie zwykł odmawiać pięknym, a tym bardziej niebezpiecznym kobietom.
Jego prawa ręka spoczęła na piersi Pani Kapitan, a on począł odwzajemniać pocałunek kobiety. Cóż za zmysłowa kobieta z tej piratki, świetnie całuje.
James również w ostatnim czasie nie miał okazji, ażeby zabawić się z jakąś panienką. Po pierwsze na jakąś damę do towarzystwa nie miał kasy, a nawet gdyby miał to nie zwykł płacić za igraszki łóżkowe. Po drugie w Tortudze nie ma zbyt wiele panien, które by nie zechciały go spoliczkować. Może tutaj kogoś by znalazł, ale po co? Skoro pierwsza noc w Port Royal i już wylądował w łóżku u samej kapitan Anima Vilis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 37
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Wto Maj 11, 2010 7:05 pm

Do tej pory Marica jakoś nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy panowie, z którymi się "spotykała" byli dżentelmenami. Na co komu dżentelmen na morzu? Ale akurat ten tutaj nie przeszkadzał jej i wydawał się być całkiem niezłym kandydatem na jej trzeciego.
Westchnęła cicho, pogłębiając pocałunek. Cóż, lata praktyki, jak to mówią. Tak wielu mężczyzn przewinęło się przez jej łoże, że naprawdę nie mogła być kiepska, więc chyba rozumiało się samo przez się, że zadowoli kogoś takiego, jak James.
Ona pieniędzy miała całkiem sporo. Co prawda zdecydowana większość została złożona w jej tajemnej skrytce, ale nie znaczyło to, że nie posiadała zabezpieczenia przy sobie. Oczywiście to "przy sobie" również było odpowiednio ukryte, by nikt nie ważył się sięgnąć po jej złoto, ale fakt faktem - stać ją było na różne przyjemności. Co nie zmieniało faktu, że panowie nie zwykli sprzedawać swoich "wdzięków"...
Rozpięła jego spodnie i zsunęła z bioder, podciągając wyżej swoją spódnicę i chwytając jedną z jego dłoni. Przesunęła ją przez swoje piersi, brzuch aż na biodro, gdzie zostawił samej sobie, by działa tak, jak jej się podobało.

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Wto Maj 11, 2010 7:38 pm

No to co jemu pozostało, zaczął dostarczać jej rozrywki i zaczął ją zaspokajać poprzez... Tu wszyscy się domyślają o co chodzi.
Dodatkowo do tego zaczął też delikatnie przygryzać jej wargi. Teraz wszedł odrobinę mocniej dając jej o wiele więcej przyjemności. Po takich czułościach na pewno nie mogła powiedzieć, że był oziębły lub był kiepskich kochankiem. Poza tym James stara się jeszcze bardziej niż zwykle, gdyż teraz od przebiegu tych łóżkowych igraszek zależy jego przyszłość.
Teraz mężczyzna zaczął składać na jej ustach najbardziej namiętne pocałunki, jakie potrafił, a on mógł się pochwalić sporymi umiejętnościami. Jego jedna ręka cały czas pieściła pierś, natomiast druga była na biodrach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marica Daffodil
Administrator
avatar

Liczba postów : 589
Wiek : 37
Miejsce urodzenia : tu i tam...
Profesja : Kapitan pirackiego statku - Anima Vilis
Broń : wspaniały garłacz, maleńki pistolecik, lekka szabelka i marynarski sztylet.

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Sob Mar 12, 2011 4:21 pm

Ich wspólne igraszki trwały wystarczająco dużo czasu, by jej załoganci zaczęli zastanawiać się, gdzie też podziała się ich pani kapitan. Dlatego też, kiedy zmęczeni opadli po wszystkim na łóżko Marica wcale nie miała wiele czasu na odpoczynek. Westchnęła ciężko i podniosła się, zakładając na siebie swoje ubrania i przypinając broń do pasa. Sięgnęła także po swój kapitański kapelusz, przykrywając nim swoje długie, rude włosy.
- Widzę cię jutro przed ósmą poranną szklanką - oświadczyła, zarzucając płaszcz na ramiona i zabierając z pokoju wszystko, co do niej należało - odpływamy najpóźniej o 9 - dodała, wychodząc z pokoju i zostawiając go samego.
Zapłaciła za wynajem (kradnąc przy tym więcej, niż tu zostawiała, ale o to już mniejsza) i opuściła lokal, mając nadzieję, że nie prędko znów tu zawita.
Droga do portu była całkiem spokojna, co tak na dobrą sprawę nawet ją zaskoczyło. Tylko dwa razy musiała schować się przed żołnierzami, przemierzającymi ciemne uliczki. Wraz z pierwszymi promieniami słońca wkroczyła na pokład swojego statku. Na całe szczęście Ian nigdzie nie zaginął. Poleciła mu wysłać kogoś do miasta, by zebrał pozostałą część załogi, a sama udała się do Kapitańskiej, by móc przespać się choć trochę przed wyruszeniem w kolejny, długi rejs.

[zt]

_________________

„Szczęście to mit - stworzyliśmy go sami.
Czarna bandera nad nami!”


moje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://green-death.myspot.pl
James Ravenhood

avatar

Liczba postów : 19
Wiek : 36
Miejsce urodzenia : Somewhere
Profesja : Pirat
Broń : Szabla, pistolet skałkowy

PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   Pon Mar 14, 2011 6:18 pm

James nie wiele myśląc postanowił również się stąd ulotnić. Otworzył delikatnie okienko, wprawdzie nie było dosyć duże, ale Ravenhood z trudem się przez nie przedostał. W końcu chciał zniknąć z tej Tawerny, nie wiedział czy Marica zapłaciła czy nie? A on raczej zbytnio pieniędzy nie miał.
- Sacré bleu. Gdybym wiedział, że będę się przeciskać przez niewygodne okna, to nie wiem czy bym tu przychodził. - Powiedział przeciągając się. Czyżby James spędził tu noc? Właśnie zdał sobie z tego sprawę. To nie jest zbyt mądre posunięcie.
- Anima Vilis... - Szepnął do siebie widząc w porcie odpływający już statek. Czyżby panna Daffodil zapomniała o swoim wachtowym?! No nie, kolejny statek z którego się go pozbywają?! James w tej chwili przestał myśleć, a jedynie zaczął biec najszybciej jak potrafił w stronę portu. Nie było to zbyt daleko, także, miał szansę, aby dostać się na statek.
- Czekajcie! To ja Ravenhood! - Krzyczał, po czym niewiele myśląc rzucił się w stronę statku, ale na szczęście złapał się drabinki. Miał skubany szczęście.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój na samym końcu   

Powrót do góry Go down
 
Pokój na samym końcu
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Piraci z Karaibów PBF :: Lime Street :: Tawerna pod Wesołym Rogerem :: Pokój na końcu korytarza-
Skocz do: